Ocenianie książek

Zmobilizowałam się nareszcie i dodałam do bloga podstronę z krótkim opisem mojej skali ocen. Sama nie wiem dlaczego zaczęłam oceniać książki w skali od 1 do 10 punków. Biorąc pod uwagę, że było to kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, ciężko powiedzieć dlaczego nie wybrałam skali szkolnej (1-6). Wiele osób, których blogi czytuję stosuje właśnie taką skalę, czasem ograniczając się do punktacji od 1 do 5 (z połówkami lub bez).  Tak jest również na Lubimy Czytać, w Na kanapie, na Good Reads (oceny od 1 do 5 bez połówek), w Biblionetce (od 1 do 6 z połówkami) i pewnie w wielu innych miejscach w sieci.

Skąd się wzięło moje 1-10 (z połówkami)? Nie mam pojęcia. Ale skoro już tak zaczęłam oceniać, to nie widzę powodu do zmian. Moje 1-10 jest bardzo wygodne, bo daje mi szerokie mozliwości oceniania, prawie cztery razy szersze niż na Lubimy Czytać. W ten sposób mogę rozróżniać kilka „poziomów” książek świetnych czy „średnich” — dla mnie bomba.

Inna cecha mojego systemu oceniania to brak symetrii. Średnie książki nie znajdują się w połowie skali (gdyby tak było, miałabym spore luzy poniżej średniej i straszny tłok powyżej), tylko na 3. A ponieważ bardzo rzadko zdarza mi się przeczytać książkę, którą oceniam jako złą, albo choćby marną, to te pięć stopni (1-2,5) wystarcza mi całkowicie. Dla dobrych książek mam za to aż 14 poziomów dzięki czemu mogę spokojnie szaleć i rozróżniać książki dobre, naprawdę dobre i niezłe.

Zupełnie inaczej ma się rzecz z wytłumaczeniem komuś innemu, co oznaczają moje oceny. Chyba z godzinę biedziłam się, żeby chociaż z grubsza ująć w słowa różnice pomiędzy moimi „połówkami”. Zwłaszcza, że na tej samej skali oceniam całą literaturę niezależnie od gatunku. W końcu moja ocena odzwierciedla w dużej mierze to, jak podobała mi się dana książka, a taką ocenę umiem wystawić i kryminałowi, i reportażowi, i podręcznikowi.

Biorąc pod uwagę to, że każda z moich ocen jest kompletnie subiektywna, to w zasadzie cały ten przydługi wywód nie ma sensu, bo co komu po moich dziwnych nieobiektywnych ocenach? Szczerze mówiąc „stawiam je” książkom po trosze z przyzwyczajenia i w dużej mierze jako notatkę dla mnie (dużo łatwiej sobie potem przypomnieć książkę wcześniej ocenioną).

Ale nie tylko — sądzę, że te oceny mogą też przydać się czytelnikom. Jeśli sprawdzą jak podobały mi się książki, które już przeczytali, będą mieli szansę ocenić na ile zbieżne są nasze gusta. Ja na przykład znam tylko kilku blogerów, którzy mają gusta podobne do mnie — ich polecankom zazwyczaj ufam. Wielu innych za to ma gusta totalnie rozbieżne i w tym przypadku koncentruję się nie na ich polecankach, tylko ostrzeżeniach. Już kilka razy znalazłam świetną książkę, tylko dlatego, że odradzał ją ktoś, z zupełnie odmiennymi niż ja preferencjami. I dlatego mam nadzieję, że moje oceny też się do czegoś przydadzą komuś poza mną).

Dla wygody wklejam również tutaj stworzoną w pocie czoła legendę do moich ocen:

1 — książka zła, przestrzegam przed traceniem czasu na choćby myślenie o niej;
1,5
— niedobra, nie warto czytać;
2 — kiepściutka, dobrze się zastanówcie zanim sięgniecie;
2,5 — marna, trochę ostrzegam przed traceniem na nią czasu;
3 — średnia książka, nie polecam, ale i za bardzo nie zniechęcam, można przeczytać dla zabicia czasu;
3,5 — nadal średnia, ale ma w sobie coś wartościowego;
4 — nic specjalnego, do dobrej jeszcze sporo jej brakuje, ale oprócz wad ma też sporo zalet;
4,5 — niezła, można sięgnąć, jeśli sama wpadnie w ręce;
5 — po prostu dobra książka;
5,5 — dobra książka, która dodatkowo czymś wyróżnia się na tle reszty;
6 — naprawdę dobra, warto po nią sięgnąć;
6,5 — bardzo dobra, gdyby książki nie spadały poniżej tego poziomu, żylibyśmy w czytelniczym raju;
7 — więcej niż bardzo dobra, ma w sobie coś specjalnego (książki od 7 chciałabym na pewno mieć na własność);
7,5 — wspaniała książka, warto kiedyś poszukać;
8 — świetna książka, zacznijcie szukać już teraz;
8,5 — znakomita lektura z przebłyskami geniuszu, polecam naprawdę wszystkim;
9 — prawie genialna, trzeba przeczytać;
9,5 — genialna, spora szansa, że przy kolejnym czytaniu dostanie 10;
10 — doskonała, genialna, jedna z moich ulubionych książek (10 wystawiam dopiero po wielokrotnym czytaniu);

A Wy? Oceniacie ksiażki liczbowo czy sądzicie, że to do niczego nieprzydatne? Jaką stosujecie skalę? Porównujecie swoje gusta z gustami innych blogerów?

Reklamy

19 myśli na temat “Ocenianie książek”

  1. oceniam w skali liczbowej i też legendę mam u siebie – bo ile razy można tłumaczyć, prawda?
    Moim zdaniem taka legenda powinna być na każdym blogu, na którym stosuje się oceny cyfrowej.
    Ale jeśli komuś się nie chce takiej pisać, to ok, przecież żaden problem:)

  2. Ja także stosuję ocenę punktową, ale jakoś tak wystarcza mi moja sześciostopniowa. Może przydałyby się połówki??? Mam oczywiście legendę do swojej skali.
    Czytając recenzje na innych blogach sugeruję się zarówno tym, co jest napisane jak i oceną punktową. Według mnie jest ona bardzo pomocna.

  3. Kalio, Balbino, dzięki za odpowiedzi. Ostatnio natknęłam się na kilka wypowiedzi ludzi, którzy uważali, że oceny liczbowe nie są do niczego potrzebne, ale ja się z nimi nie zgadzam. Sama lubię czytać recenzje, które zawierają ocenę punktową. 🙂

  4. Twoje zestawienie jest przejrzyste i ciekawe.
    Ocena książek sprawia mi zawsze kłopot, bo trudno zawrzeć w cyferce mnóstwo wrażeń i uczuć. Mam świadomość, że punkty są niedoskonałe, bo jak na przykład porównać ocenę kryminału i biografii? Zawsze pamiętam, że to jest bardzo subiektywna wypadkowa, ale też lubię, kiedy w czytanej przeze mnie recenzji jest punktowa ocena.
    Zdecydowałam się na system biblionetkowy ze względów praktycznych, ale wolałabym chyba większą skalę, taką jak Twoja.

  5. Ja najpierw nie oceniałam cyferkowo, bo mi się właśnie niemożliwa wydawała zamiana całej palety odczuć na liczbę. Z drugiej strony – lubię oceny u innych… Potem dodałam osobną zakładkę na oceny przeczytanych książek, ale ostatnio się trochę zapuściłam, bo łatwiej mi wpisywać coś pod recenzją niż w osobnej zakładce (lenistwo). Posługuję się tradycyjną skalą szkolną 1-6 z połówkami (plusami), bo w 10-stopniowej to chyba sama bym się pogubiła.

  6. Jestem pod wrażeniem! chyba nie umiałabym tak dokładnie rozgraniczyć ocen. Sama ich książkom nie stawiam, chyba, że jest to dzieło wybitne lub zupłne dno literackie:)

  7. Nie stawiam ocen, ale jesli już bym miała to robić, to bym wybrała skalę szkolną. Skala 1-10 z połówkami jest dla mnie zdecydowanie zbyt skomplikowana 😉 Nie sądzę jednak, abym kiedykolwiek wprowadziła takie oceny u siebie, bo jak odnieść 5 wystawioną, powiedzmy, Doris Lessing, do 5 wystawionej np. Kingowi, który w swoim gatunku przoduje.

  8. Lirael, dziękuję za miłe słowa. Fakt, trudno jest oceniać zupełnie różne książki na tej samej skali, ja jednak, jeśli mam kłopot po prostu otwieram swoją listę ocen i zastanawiam się czy tę książkę czytało mi się lepiej czy gorzej od wcześniej ocenionych. Na podstawie tych porównań zawsze udaje mi się do czegoś dojść („Lepsza od tej ocenionej na 5? A w porównaniu z tą na 6? Już gorsza, to może 5,5? No rzeczywiście podobna radość czytania jak przy innych 5,5…”). A że ocena subiektywna? Cóż, inaczej się chyba nie da.

    Ja mam za to problem z ewentualnym wrzuceniem swoich ocen do biblionetki, bo muszę oceniać praktycznie od nowa, więc każdy system ma swoje wady i zalety…

    Lilybeth, ja chyba po prostu lubię notować przeczytane książki. Inna rzecz, że moją zakładkę „przeczytane” też uzupełniam skokowo. Za to w miarę regularnie wpisuję książki do arkusza excelowskiego. Wiem, wiem… wariactwo. 🙂

    Violet, mam wrażenie, że moje oceny wcale nie są dokładnie rozgraniczone: strasznie się musiałam nagimnastykować, żeby moje mgliste wrażenia zamienić w słowa, kiedy tworzyłam tę legendę. W sumie teraz, to książki oceniam raczej intuicyjnie i porównując z innymi. A lubię to robić, bo właśnie zastanawianie się nad oceną to dla mnie czas, żeby zastanowić się nad książką i swoimi wrażeniami…

    Lilithin, rozumiem Twoje obiekcje, choć nie mam specjalnych problemów z tymi porównaniami, bo w końcu niezależnie od tego czy mam do czynienia z noblistą, czy z kryminałem, to najważniejsza jest dla mnie przyjemność (czy może raczej satysfakcja) przy czytaniu. 🙂

  9. A zdajesz sobie sprawę, że po pewnym czasie ocena książki ulega zmianie? Albo gdy się ją czyta po raz drugi po, powiedzmy, kilku, kilkunastu latach?…
    🙂
    Sama oceniam, uważam, że jest to w jakiś tam sposób pomocne dla kogoś, kogo opis zainteresuje. Widzi 6/6 i już wie, że dla mnie to było coś ekstra.

  10. A ja nie oceniam 🙂 Nawet nie dlatego, że brak mi skali – tę można sobie wypracować. Ale dlatego, że nie lubię. Może za dużo mam oceniania w pracy (szkoła)? Moja opinia o książce wynika z recenzji (hmmm… mam przynajmniej taką nadzieję). Ale nie odczuwam niechęci do blogów ze skalami – traktuję je subiektywnie, skupiam się przede wszystkim na tym, co autorzy o danej pozycji piszą, a nie na ocenie końcowej/początkowej.

  11. Agnes, jasne że zdaję sobie sprawę. To zresztą jeden z powodów, dla których prowadzę swoje listy przeczytanych: na żadnym z portali książkowych nie miałam nigdy możliwości wystawiania kilku ocen jednej książce — zawsze trzeba zmieniać. A w swoich notatkach mogę sobie spokojnie tę samą książkę oceniać tyle razy, ile chcę. 🙂

    J.szern, fakt, szkoła może zniechęcić do oceniania (i uczniów, i nauczycieli)… Ja mam nadzieję, że z moich recenzji wynika to, co chcę powiedzieć, ale z drugiej strony nie piszę recenzji wszystkich przeczytanych przez siebie książek, więc czasem ocena to cały ślad jaki zostawia na blogu przeczytana książka. 🙂

  12. Twoja skala mnie rozbroiła 😉
    Teraz nowym okiem powinnam spojrzeć na Twoje recenzje, bo dla mnie 5/10 oznaczało, że nawet nie czytam, bo to moje 3, a tu się okazuje że to totalnie nie tak 😉
    Chyba sobie dodam do książek poza ocenami 1-6 jeszcze Twoje oceny, ciekawe czy długo tak wytrwam 😉

  13. Moje oceny są czysto subiektywne, moje ogólne wrażenie po przeczytaniu książki. Legendy nie mam i nie jest mi potrzebna. Zresztą rodziłaby więcej wątpliwości. Niektóre książki są bardzo dobre, ale czyta się je tylko raz, albo są bardzo dobre ale nie sposób przeczytać więcej niż jeden raz, bo więcej w nich się nie znajdzie. Takie książki przy wyśrubowanej skali nie miałyby nigdy szansy dostać u mnie szóstki (jeśli kryterium szóstkowości byłoby to, że można sięgnaę po nią kilka razy i trzeba czytać parokrotnie, żeby się upewnić, czy na pewno zasługuje na 6). Tak samo kryminały w skali globalnej lokowałyby się u mnie gdzieś w okolicach 3,5-4, no i w żadnym wypadku nie czytałabym drugi raz kryminałów, wiedząc kto zabił. A przecież też dałan niektórym kryminałom piątki. Tak samo z sensacyjnymi książkami – niektóre wyjątkowo dobrze mi się czytało i w swojej klasie wyróżniaja się zdecydowanie.
    Lubię u innych oceny – mogę się z grubsza zorientować czy warto przeczytać czy nie, ale też nie ejst to dla mnie jedyne kryterium, czasami entuzjastycznei oceniane ksióżki mi nie podchodzą, a te mające niskie oceny robią wrażenie.

  14. Seremity, bo wiesz, ja zazwyczaj czytam dobre książki, a posiadanie aż połowy skali (1-5) nieużywanej (bo takie poniżej średniej zdarzają się rzadko) jest bez sensu. 😀

    Bluejanet, wiesz u mnie istnieje kryterium czytania ponownie, bo uwielbiam czytać ponownie. Powtarzam sobie wszystko, co mi się podoba, kryminały tym bardziej. Niektóre książki Christie mam przeczytane sporo ponad 10 razy… Ale oczywiście nie ma powodu, żeby kryterium wysokiej oceny u kogoś, kto książek nie powtarza, miało być ich powtarzanie.
    Ale z drugiej strony, jak się okazuje (choćby patrząc na komentarz Seremity), jakaś legenda jednak się przydaje…

  15. cóż, jednym to pomaga, innym niepotrzebne, rzeczywiście to ważna informacja gdy przeglądam recenzje u innych i szukam informacji o książakach. ale gdy sam spisuję rózne wrazenia to jakoś nie mogę wystawiać punktów – mam wrazenie, że to strasznie nieporównywalne, wazniejsze jest czy książka albo film ma w sobie to coś czy nie. W zalezności od etapu życiowego w jakim sami jesteśmy, naszych emocji oceny moga być bardzo dmienne nawet tych samych książek…
    pozdrawiam i pewnie będę wpadał

  16. Przynadziei, toteż w rezultacie te same książki dostają ode mnie różne oceny przy kolejnych czytaniach. Ale zupełnie się tym nie przejmuję i oceniam sobie dalej. 🙂

    Zapraszam do wpadania. 🙂

  17. Bardzo mi się podoba Twoja punktacja. Ja stosuje skale ocen od 1 do 6, ale także stosuje połówki jednak będę musiała wprowadzić jakieś zmiany, bo często nie jestem w stanie książki usadowić na odpowiednim miejscu:) Sugerując się Twoją skalą ocen naprawdę można już coś wywnioskować. Ta się zaczyna ocena opisowa:)
    W Światowy Dzień Życzliwości pozdrawiam z uśmiechem:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s