Zapowiedzi i inne drobiazgi

Nie udało mi się w tym roku dotrzeć na Targi Książki do Warszawy, co więcej, nie kupiłam w ten weekend ani jednej książki. A ponieważ nałogi mają swoje prawa, musiałam zrobić cokolwiek, co wiązałoby się z kupowaniem czy oglądaniem nowych książek. I stąd właśnie post o zapowiedziach wydawniczych. Po Targach i Dniu Książki wydawnictwa jak zwykle biorą głębszy oddech i rynek trochę zwalnia, ale mimo tego udało mi się znaleźć sporo bardzo interesujących pozycji. Mam nadzieję, że zaciekawią one jeszcze kogoś.

1. Oliver Sacks

Zysk i S-ka kontynuuje wydawanie książek Olivera Sacksa w nowej serii. Po Człowieku, który pomylił swoją żonę z kapeluszem, Antropologu na marsie i Muzykofilii w czerwcu  szykuje nam się nowe wydanie Przebudzeń, a we wrześniu Oko umysłu.

„Przebudzenia”

Wydawca: Nowe wydanie książki wybitnego angielskiego neurologa i psychiatry, który w swoich badaniach zajmuje się chorobami psychicznymi czy rekonwalescencją chorych po śpiączkowym zapaleniu mózgu, która jest tematem Przebudzeń.
Sacks z wyjątkową wnikliwością analizuje stan umysłu swoich pacjentów, jak i naturę choroby. Na kanwie książki powstał głośny film z Robertem de Niro i Robinem Williamsem.

Ja: Film filmem, ale Przebudzenia to chyba druga najbardziej znana książka Sacksa, zaraz po  Człowieku, który pomylił swoją żonę z kapeluszem. O leczeniu ludzi pozostających w stanie śpiączki (po epidemii zapalenia opon mózgowych) od kilkudziesięciu lat. Kiedyś czytałam, choć źródła nie pomnę, że to właśnie ta książka (film?) i występujący w terapii lek L-DOPA (L-3,4-dihydroksyfenyloalanina) były inspiracją nazewniczą dla grupy muzycznej El Dupa. Ja miałam okazję czytać tylko fragmenty pierwszego wydania, a na pewno bardzo chciałabym mieć tę książkę na własność.

Wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie planowane na 7 czerwca 2011, informacja ze strony wydawcy.

„Oko umysłu”

Wydawca: W Oku umysłu Oliver Sacks przedstawia historie ludzi, którzy radzą sobie w świecie i komunikują się z innymi, choć częściowo utracili albo pewne umiejętności intelektualne, przez wielu z nas uważane za nieodzowne, albo zdolność postrzegania zmysłowego. Pisze więc o ludziach tracących na przykład mowę, umiejętność rozpoznawania twarzy, zdolność postrzegania trójwymiarowej przestrzeni, umiejętność czytania lub zmysł wzroku. Wszyscy oni stają przed wyzwaniem polegającym na konieczności dostosowania się do zupełnie odmiennego istnienia w świecie.
Oto Lilian, pianistka, która traci umiejętność czytania nut i powoli przestaje rozpoznawać nawet codzienne przedmioty, lub neurobiolog Sue, która nigdy nie widziała w trzech wymiarach, aż nagle — gdy jest już po pięćdziesiątce — zaczyna widzieć stereoskopowo.
I Pat, która po latach izolowania się staje się osobą otwartą i towarzyską, mimo że ma afazję i nie potrafi wypowiedzieć nawet jednego zdania, albo Howard, płodny prozaik, który musi odkryć, jak kontynuować życie pisarza po utracie umiejętności czytania przez udar.
I wreszcie sam Oliver Sacks, który opowiada własną historię niepokojących skutków utraty zdolności widzenia jednym okiem przez nowotwór błony naczyniowej gałki ocznej.
Sacks analizuje niezmiernie dziwne paradoksy, pisze więc o ludziach, którzy doskonale widzą, ale nie rozpoznają własnych dzieci, albo o niewidomych, którzy nagle zaczynają widzieć znacznie lepiej od innych lub dosłownie uczą się czytać za pomocą języka. Rozważa także kwestie bardziej zasadnicze, a więc to, w jaki sposób widzimy i myślimy, na ile istotne są nasze wewnętrzne obrazy i dlaczego dzieje się tak, że choć pismo istnieje tylko pięć tysięcy lat, ludzie wykazują powszechną, jakby wrodzoną, zdolność do nauczenia się czytania.
Oko umysłu to świadectwo złożoności wzroku, mózgu oraz potęgi kreatywności i adaptacji. Książka ta pozwala w całkowicie nowy sposób spojrzeć na kwestie języka i komunikacji, gdy próbujemy sobie wyobrazić, jak można patrzeć czyimiś oczyma, a raczej czyimś umysłem.

Ja: Mam nadzieję, że Zysk ma zamiar wydać po polsku wszystkie książki Sacksa, bo ja mam zamiar je kupić. Nawet mimo faktu, że Muzykofilię przekładał Jerzy Łoziński, do którego (jako tłumacza) nie mam ani grosza zaufania. Zresztą właśnie przez tłumacza nie przeczytałam jej jeszcze od deski do deski. Może Oko przełoży ktoś inny. A jeżeli nie, to najpierw bardzo uważnie wczytam się w Muzykofilię, a potem pewnie i tak kupię Oko umysłu. Bo Sacksa warto czytać.

Wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie planowane na wrzesień 2011, informacja ze strony wydawnictwa.

2. Jonasz Kofta „Co to jest miłość. Wiersze i piosenki zebrane”

Wydawnictwo: Pierwsze pełne wydanie twórczości Jonasza Kofty.
Każdy jego wiersz mógł stać się od razu przebojem. Jonasz Kofta (1942–1988) był, obok Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego, jednym z największych poetów polskiej estrady. Do jego najbardziej znanych wierszy należą: „Jej portret”, „Śpiewać każdy może”, „Pamiętajcie o ogrodach”, „Kwiat jednej nocy”, „Buba”, „Wakacje z blondynką”, „Autobusy zapłakane deszczem” czy „Samba na jedną nutę…”.
Niniejsza książka jest pierwszym z trzech tomów utworów zebranych Jonasza Kofty, którego twórczość literacka do tej pory jeszcze nigdy nie została zebrana i wydana w całości. Otwiera ją wstęp przyjaciela Kofty – Ryszarda Marka Grońskiego. Niektóre z wierszy zostały odnalezione w archiwum Autora i będą publikowane po raz pierwszy.

Ja: Jonasz Kofta już od wielu lat jest jednym z moich ukochanych poetów powojennych, więc informacja o wydaniu jego utworów zebranych wzbudziła u mnie niemal euforię. 488 stron Kofty to niemal spełnienie marzeń, a przecież to tylko pierwszy z trzech tomów… Z informacji na stronie Fundacji Jonasza Kofty wynika, że pierwsze dwa tomy będą zawierały wiersze i teksty piosenek, a trzeci wszystko inne, czyli m.in. sztuki teatralne, musicale i słuchowiska radiowe. Pisałam już, że nie mogę się doczekać?

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie przewidziane na 24 maja 2011 (według informacji ze strony wydawnictwa), w co nie do końca chce mi się wierzyć (bo nawet okładki jeszcze nie ma), ale pomarzyć można.

3. Terry Pratchett „W północ się odzieję”

Wydawca: Kiedy ludzie zwracają się przeciw czarownicom, cierpią niewinni.
Tiffany Obolała jest czarownicą. Bardzo się stara, pomagając mieszkańcom Kredy. Nawet jeśli jej praca obejmuje głównie bandażowanie nóg i ma niewiele wspólnego z… no… magią. I utrudnia sen.
Ale gdzieś, kiedyś istniał splątany kłąb zła i pogardy, nienawiści i wrogości. Teraz się przebudził. Budzi też dawne opowieści, te o złych, starych czarownicach. I nagle Tiffany nie jest już taka pewna, czy postępuje słusznie. A jej mali sprzymierzeńcy – waleczni Nac Mac Feeglowie – tylko wszystko komplikują. Sytuacja powinna się poprawić, kiedy Tiffany wreszcie porządnie się wyśpi. Ale wcale się nie poprawia.
I wkrótce stanie się o wiele, wiele gorsza…

Ja: Kolejny tom przygód Tiffany (nie Akwili!), w kanonicznym tłumaczeniu Piotra W. Cholewy. I chociaż za tą dziecięcą serią specjalnie nie przepadam, to „niespecjalnie” w przypadku Pratchetta oznacza dla mnie „na pewno kupię i przeczytam”. Mam zresztą w planach dokupienie dwóch pierwszych części cyklu (Wolni Ciut Ludzie i Kapelusz pełen nieba) w porządnym przekładzie, a potem przeczytanie całości raz jeszcze. Niesamowicie się cieszę, że Prószyński zdecydował się na wydanie dziecięcych książek Pratchetta (serii o Tiffany i Maurycego) w tłumaczeniu Cholewy.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, wydanie planowane na 17 maja 2011, informacja ze strony wydawnictwa.

4. Sławomir Mrożek i Stanisław Lem „Listy”

Wydawca: Dwaj wielcy pisarze. Dwie odmienne osobowości, dwa różne temperamenty. Wydawać by się mogło, że Stanisława Lema ze Sławomirem Mrożkiem niewiele łączyło. Okazuje się jednak, że pisarze przez wiele lat byli przyjaciółmi i pisali do siebie arcyciekawe listy. Nie tylko o literaturze, nie tylko o wielkiej polityce, ale i o czymś tak przyziemnym jak… samochody, których byli wielkimi miłośnikami. Mnóstwo w tej korespondencji ironii, słownych gier i żartów.
Opublikowanie listów Stanisława Lema i Sławomira Mrożka to wydarzenie kulturalne najwyższej rangi. Książka, wzbogacona o liczne fotografie, rzuca nowe światło na twórczość pisarzy i czasy, w których przyszło im żyć.

Ja: Uświadomiłam sobie niedawno, że bardzo lubię czytać zbiory listów. Oczywiście jeżeli są to listy osób, które warto czytać, a do takich właśnie osób należą niewątpliwie i Lem, i Mrożek. Biorąc pod uwagę, że twórczość obu chętnie czytuję, obu też cenię za inteligencję i poczucie humoru, spodziewam się uczty literackiej. I muszę uważniej rozejrzeć się po już wydanych listach. Na pewno czeka na mnie wiele perełek.

Wydawnictwo Literackie, wydanie planowane (według strony wydawnictwa) na maj 2011 lub (według księgarni Gandalf) na 20 czerwca 2011. W tym wypadku skłonna jestem wierzyć raczej Gandalfowi.

5. Wznowienia, kolejne wydania

Poza wspomnianym wcześniej Sacksem (Przebudzenia), znalazłam w planach wydawniczych wiele innych ciekawych wznowień. Bardzo się cieszę, że coraz więcej wydawnictw decyduje się na wznowienia ciekawych książek, których już praktycznie nie da się kupić. Dość wspomnieć jak monstrualne ceny osiągał na Allegro Dom Sióstr Charlotte Link zanim został niedawno wznowiony przez wydawnictwo Sonia Draga.

W najbliższym czasie czeka nas wznowienie świetnej fabularyzowanej biografii Michała Anioła autorstwa Irvinga Stone’a. Udrękę i Ekstazę wznawia wydawnictwo Muza. I chociaż bardziej mnie ostatnio ciągnie do Opowieści o Darwinie tego samego autora (i jeżeli coś będę chciała kupić, to pewnie zdecyduję się na Darwina), to pamiętam jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie kiedyś Udręka i ekstaza. mam nadzieję, ze Muza ma zamiar dalej wydawać książki Stone’a, bo na kilka z nich czekam z ciekawością. Może jest szansa, że doczekam polskich wydań They Also Run i Men to Match My Mountains.

Znak z kolei przygotowuje trzecie już wydanie Białych Zębów Zaddie Smith. Żadnej książki Smith jakoś nie udało mi się jeszcze przeczytać, a bardzo mam ochotę. Chciałam zacząć przygodę z jej książkami właśnie od Białych zębów i mam nadzieję, że to wznowienie mi w tym zbożnym dziele pomoże.

Poza tym Rebis przygotowuje nowe wydanie Dicka (na razie w zapowiedziach Ubik i Czy androidy marzą o elektrycznych owcach) w formie podobnej do pięknego twardookładkowego wydania cyklu Diuny Herberta. Znak z kolei przygotował już drugie wydanie Księdza Rafała Grabskiego, którego może w końcu uda mi się przeczytać, bo podobno dobry. Zresztą chyba dobrze się sprzedawał, skoro już wychodzi drugie wydanie?

6. Inne

Oprócz wznowień znalazłam w planach wydawniczych jeszcze kilka ciekawych książek, którym na pewno przyjrzę się dokładniej. Niekoniecznie od razu je kupię, ale mam kilka potencjalnie ciekawych zapowiedzi na oku.

Na recenzje Końca pieśni Wojciecha Zembatego będę popatrywać głównie ze względu na osobę autora (syn Macieja). Z drugiej strony, jeżeli wydaje to Znak,  zakładam, że książka jest przynajmniej dobra, zwłaszcza ze oni raczej nie wydają polskiej fantastyki, o ile mnie pamięć nie myli. No, zobaczymy…

Wydawnictwo Literackie wydaje już drugą książkę Harry’ego Olivera. Poprzednia jego książka  (Czarne koty i prima aprilis) podobno nie jest zła, ale nie interesowałam się nią specjalnie ze względu na średnio ciekawy dla mnie temat. Na lipiec WL zapowiada za to Kocie furtki i pułapki na myszy. Skąd się wzięły zwyczajne (i niezwykłe!) przedmioty w naszym życiu? i jeżeli recenzje tej pozycji też będą pozytywne, to na pewno się nią zainteresuję. Bardzo lubię czytać o zwykłych rzeczach i ich pochodzeniu (pamiętacie Koty w worku Kopalińskiego?).

Muza z kolei, w serii Spectrum poleca (tej, w której wyszło Tatami kontra krzesła) planuje Belgijską melancholię Orzechowskiego. Tym razem, jak sama nazwa wskazuje, o Belgii, czyli zdecydowanie bliżej moich zainteresowań. Może być bardzo ciekawie.

Co jeszcze ciekawego? Nasza Księgarnia wydaje Muminki w formie audiobooków a czyta Krzysztof Kowalewski. Muminki to jedna z moich ulubionych lektur od dzieciństwa, a w interpretacji Kowalewskiego na pewno warto będzie do nich wrócić.

Jest na co czekać.

A na koniec jeszcze w zapowiedziach WABu znalazłam trzeci tom serii „Rycerze Sycylii” (Przeklęty okręt Viviane Moore), która okazała się być serią kryminałów historycznych osadzonych w XII wieku. Czytał ktoś którąś z powieści o przygodach Hugona z Tarsu i Tankreda z Normandii? Ciekawa jestem tej serii, bo dobry kryminał historyczny jest na wagę złota. Na razie zacznę się rozglądać za recenzjami Ludzi wiatru i Dzikich wojowników.

Drobiazgi niezapowiedziowe

Na Warszawskich Targach Książki ogłoszono nominacje do tegorocznej Nike.  Pełna lista tutaj. Wydawnictwo Czarne zgarnęło w tym roku 7/20 nominacji — bardzo przyzwoity wynik., gratuluję książek. Będę trzymać kciuki za Zrób sobie raj Szczygła, ale chętnie przeczytam kilka nominowanych książek. Na razie mam apetyt na Balladyny i romanse Karpowicza (jakoś sądzę, że on wygra), Chmurlandię Bator (dopiero jak przeczytam poprzednią), Samuela Zborowskiego Rymkiewicza i Dno oka Nowickiego. No i, oczywiście, Dziennik Mrożka.

A Wy? Co typujecie, co chcielibyście przeczytać i co chcielibyście żeby wygrało?

***

Na tych samych WTK ogłoszono nominacje do Nagrody Literackiej Gdynia (pełna lista tutaj). Tym razem nie mam faworytów, a przeczytać mam ochotę głównie (poza wymienionym wcześniej Rymkiewiczem) Piątą stronę świata Kutza.

***

Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego dla najlepszego reportażu literackiego dostali w tym roku za książkę Wojna nie ma w sobie nic z kobiety autorka Swietłana Aleksijewicz, oraz tłumacz  Jerzy Czech. Komunikat jury znajduje się tutaj. Książki-laureatki nie czytałam, ale zasłyszane opinie były różne, zdecydowanie nei tylko pozytywne. A Wam jak się podobała?

***

Czytelniczo mój maj dopiero teraz się „prostuje”, wcześniej albo nie miałam weny, a kiedy ją odzyskałam trafiłam na ksiażkę, którą czytałam smakując każde słowo (Pokój z widokiem, szczerze polecam), więc przyjemnie ale powoli. Lubię i takie lektury, ale tylko co jakiś czas. Teraz znowu mam napęd do czytania i z niego korzystam.

A wy wolicie czytać szybko i dużo, czy powoli i uważnie?

***

Miałam jeszcze napisać kilka słów o Zbrodni w błękicie, moim czytaniu serii „Koliber” i wspomnieć ostatnie nabytki książkowe  ale to już chyba kiedy indziej. Co za dużo to nie zdrowo.

Reklamy

34 myśli na temat “Zapowiedzi i inne drobiazgi”

  1. Seria Spectrum coraz ciekawsza. O Belgii z chęcią poczytam, nie tylko z sympatii do ich przepysznych czekoladek.
    Ciekawe okładki mają wznowienia Zadie Smith, Znak zaczął najwyraźniej dbać o szatę graficzną.

  2. Ja już nie mogę się doczekać recenzji „Pokoju z widokiem”!!! Atmosfera jest podkręcana od ostatniego Twojego tekstu, a ja wypatruję niecierpliwie. 🙂 To moja „szóstka”, a raczej nimi nie szafuję. 🙂
    Jeśli jeszcze nie czytałaś rewelacyjnej recenzji książki „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” autorstwa Zacofanego w lekturze, to bardzo polecam.
    „Przebudzenia” ogladałam w wersji filmowej. Kreacja De Niro niezapomniana!
    W moim przypadku tempo czytania i ilość książek to wartości zmienne. 🙂 Uzależnione od mnóstwa czynników, na niektóre nie mam zupełnie wpływu. Zasada jest taka, że im bardziej jestem szczęśliwa i zadowolona z życia, tym więcej czytam. 🙂 Wszystkie okresy czytelniczej posuchy u mnie łączą się ze stresującymi wydarzeniami. Trochę to dziwne, bo wiele osób czyta więcej, kiedy jest im źle, żeby odizolować się od problemów.
    Zdecydowanie bardziej odpowiada mi czytanie w spokojnym, niespiesznym tempie, z chwilami oddechu. Czytam trochę tak, jak chodzę po górach.:) Nie wyobrażam sobie przejścia Czerwonych Wierchów (uwielbiam!) bez spokojnego napawania się widokami.
    Oczywiście są też książki z trzymającą w napięciu fabułą, które wręcz wymuszają lekturę szybką i łapczywą.

  3. Reaguję tylko na jedno z Twoich pytań. To a propos książek nominowanych do Nike i Gdyni.
    Gdynia po odsłonie jest pełna białych plam i -może to z tej niewiedzy- jakoś szczególnie mnie nie motywuje.
    Zareagowałabym (i może na słowach nie przestanę) na:
    – Chwina (zniechęcona jego powieściami chcę znów uwierzyć w jego głos – po wielkim „Hanemanie” i niezłej „Esther” nic mi się nie podoba; a praca o samobójstwie zapowiada się ciekawie, poczytywałam fragmenty i wiem u kogo na półce stoi tomisko ta książka i czeka);
    – „Obsoletki” Bargielskiej – bo dziwnie strasznie się zapowiada… ale to się może w czytaniu wahnąć w każdą stronę;
    – z poezji – chciałabym zajrzeć do Różyckiego i Lipskiej.

    Nike jest ciut bardziej oswojona, choć też niewiele (mniej niż zwykle) znam. Bije brawo dla Joanny Bator, ale skoro „Piaskowa Góra” w ubiegłym roku utknęła w nominacjach, to „Chmurdalia” jej nie przebije. Obie świetne. Pierwsza bardziej dopracowana, druga z większym rozmachem. Polecam.
    Trzymam mocno kciuki za reportaż. Z drugiej ręki wiem, że Szczygieł w dobrej formie (na pewno przeczytam), a sama kibicuję Szabłowskiemu i reportażom z Turcji: „Zabójca z miasta moreli”. To się czyta!
    Górecki również do sprawdzenia.
    I pozostając w kręgu literatury faktu, chętnie przeczytałabym autobiografię Głowińskiego „Kręgi obcości”. Szkopuł w tym, że biografie mnie osaczają. Świeżo nabyłam cegłę o Miłoszu i ona ma pierwszeństwo.
    Nie do pominięcia są „Balladyny i romanse”, do których już sięgałam i które czekają.

    I jeszcze z rozmachu odpowiem na to ostatnie: nie lubię dużo i szybko, nigdy tak, że co dzień coś nowego, bo to by mi naruszało homeostazę;) jasne, że jeśli coś jest czytliwe, to samo się czyta. Ale lubię chwilę przerwy między kolejnymi tytułami. Choćby króciutką. Gdy już po coś sięgam,a nie jest to zbiór sentencji etc.- to rzadko przeciągam. W razie sięgnięcia po coś nieprzyswajalnego, brnę trochę na przekór, bo nie lubię porzucać. A gdybym już rzuciła w kąt, to na pewno bezpowrotnie.

    Pozdrawiam
    ren

  4. Na Pratchetta czekam, aczkolwiek niekoniecznie z zapartym tchem:)
    Kowalewski moim zdaniem zamordował „W Dolinie Muminków”, w każdym razie w wydaniu Gazety Wyborczej, przedziwnie to czytał, sapiąc do mikrofonu na dodatek:(
    A Aleksijewicz przeczytać – to absolutna konieczność, bez względu na ludzkie gadanie. Albo padniesz na kolana, albo odrzucisz ze wstrętem:D

  5. Mi też się nie udało dotrzeć do Pałacu Kultury 😦 Miałam z moim chłopakiem mały wypadek i samochód do naprawy i w ogóle to był kiepski dzień ta niedziela a tak bardzo chciałam zobaczyc Trudi Canavan. Ale trudno, za rok będę !

    Jeśli chodzi o Twoje zapowiedzi to jakoś nic mi nie wpadło w oko, a pytanie ? Zdecydowanie wolę czytać powoli, rozkoszować się książką, przecież wtedy jest dużo przyjemniej 😉

    Pozdrawiam 🙂

  6. Czytanki Anki, też mi się te okładki podobają. 🙂

    Lirael, a miałam nadzieję, że nad recenzją „Pokoju…” się prześliznę. Wspomnę kilka razy i wszyscy będą mieli wrażenie, że recenzja była ;). Bo o nim niełatwo jest pisać.
    Recenzję Zacofanego w lekturze czytałam, rzeczywiście świetna. Za to filmowych „Przebudzeń” nie widziałam.

    Montgomerry, starałam się tak zrobić, żeby się mogło komuś przydać. 🙂

    Tamaryszku, jakoś i do mnie Gdynia (w sensie nagroda, nie w sensie miasto) niespecjalnie przemawia. Nike co prawda też mnie raczej nie nakłania do przeczytania czegoś nowego, ale za to często przypomina, że miałam coś w planach (jak zwykle niezrealizowanych).
    Z „Chmurlandią” sądzę podobnie do Ciebie: skoro „Piaskowa góra” nie dała rady, to i ona nie da. Ale po obie zamierzam sięgnąć na pewno.
    Góreckiego przeglądałam i czytałam fragmenty i jest naprawdę dobry, ale moje serce w tym względzie należy do Szczygła. A po Szabłowskiego chyba jednak nie sięgnę w najbliższym czasie, bo mimo wielu pozytywnych recenzji sama Turcja mnie niezbyt interesuje. Tutaj tkwi zresztą pewna słabość reportażu: nawet najlepiej napisany nie przyciągnie czytelnika, którego nie zaciekawi temat. I choć ten efekt istnieje również w przypadku powieści, to chyba jest dużo słabszy.

    Zacofany.w.lekturze, zapartego tchu przy czekaniu na Pratchetta u mnie też nie uświadczysz, ale przeczytam go na pewno i pewnie mi się spodoba. Jak zwykle.
    Mogę źle pamiętać, ale mnie się chyba tamto wykonanie Kowalewskiego podobało… Na wszelki wypadek przesłucham uważnie raz jeszcze. 🙂
    A po Aleksijewicz pewnie sięgnę. Pomimo Twojego sposobu przekonywania, który wyzwala u mnie pokłady małpiego oporu. Zawsze jak ktoś mówi, że tę książkę (pisarza/muzykę/cokolwiek) kocha się albo nienawidzi ale nic pomiędzy ja odczuwam niesamowitą potrzebę bycia pomiędzy… Ale staram się hamować. 😀

    Bazylu, a co to takiego to „Mamoko”? A na Twoje wrażenia z Pratchetta czekam w takim razie z niecierpliwością.

    Arsenko, ale mam nadzieję, że Wam nic się nie stało? Za rok też chciałabym być na targach. Może się uda. 🙂

    Lirael, Tamaryszku, Arsenko, dziękuję Wam za odpowiedzi w kwestii tempa czytania. Klaruję sobie powoli moje stanowisko i jestem coraz bliższa zrozumienia siebie (w tym względzie, tylko w tym względzie), a introspekcję zawdzięczam wam właśnie. Dziękuję. 🙂

    1. Nam nic się nie stało dzięki Bogu, ale samochód niestety trzeba będzie trochę podreperować i sprzedać, bo w tym roku coś za często mamy stłuczki i nie wynika to ze stylu jazdy. A to ktoś nam w dupsko wjedzie, albo urwie lusterko, bo wyprzedzał na trzeciego itd.
      Za rok musi się udać 🙂

  7. @Lirael: dziękuję za pochwały za recenzję Aleksijewicz:) Przyznam się po cichu, że spędzę dzięki niej z rodziną weekend na Mazurach w czerwcu:D

    @Ysabell: cykl o Tiffany to po prostu nie to, co tygrysy lubią najbardziej:) Aleksijewicz przeczytaj, bo ja chcę zobaczyć pierwszą osobę, która będzie pomiędzy:P

  8. ~ Ysabell
    Ja też mam wątpliwości, czy potrafiłabym opowiedzieć o tej książce z łatwością. Jest na to stanowczo zbyt piękna.
    Mimo to wyglądam Twojej recenzji z radością.

    ~ zacofany.w.lekturze
    Rozumiem, że to jest nagroda w jakimś konkursie? Wielkie gratulacje!!!!! Ogromnie się cieszę, bo nagroda więcej niż zasłużona!

    1. ~ zacofany.w.lekturze
      To super!!!! Świetnie, że potrafią docenić wyjątkowy tekst.
      Nieustannie zaglądam do Biblionetki, serdecznie kibicując Kalesonom. 🙂

  9. ~ zacofany.w.lekturze
    W celu uniknięcia gorszących pomówień postuluję wprowadzenie bezwzględnego zakazu umieszczania elementów bielizny osobistej w tytułach recenzji, chciałam powiedzieć recek. 😀

    1. @Lirael: Absolutnie odmawiam. Tytuły bieliźniane (może poza gaciami Obeliksa) mają znakomitą oglądalność. Zastanawiam się wręcz, czy wzorem tabloidów nie pójść w krwawą masakrę i seks (w tych tytułach, rzecz jasna). „Uwiódł ciotkę i nieletnią, a potem poszedł na wojnę” (o „Panu Tadeuszu”):P

      1. ~ zacofany.w.lekturze
        Do oskarżenia o koklusz i gradobicie dorzucę chyba zagrożenie eksmisją, bo kiedy przeczytałam Twój komentarz – sorry, komcia! 😉 – dziś rano przed wyjściem do pracy, gdy na osiedlu panowała jeszcze przykładna cisza nocna, brutalnie ją zakłóciłam rechotliwym zawodzeniem! 😀 Pięknie jest tak rozpoczynać dzień, ale obawiam się, że sąsiedzi nie byli aż tak zachwyceni. 🙂
        Pomysł z atrakcyjnymi tytułami jest świetny. Zgłaszam swoją propozycję: staruszka w szponach psychopatycznego studenta („Zbrodnia i kara”). 🙂

  10. Was to zostawić samych na blogu i nie wiadomo do czego się wróci… 😀

    W kwestii kalesonów i innych chwytliwych tytułów, to mogę tylko powiedzieć, że do dziś mam mnóstwo wejść przez „najstarszy zawód świata”, od czasu kiedy recenzowałam książkę o tym tytule. 🙂

      1. U mnie najbardziej ucieszyło mnie kiedyś „Napiszę ogłoszenie o poszukiwaniu męża dla księżniczki”… Różne ludzie mają potrzeby. 🙂

  11. @Ysabell: no i właśnie o to chodzi, o odpowiedni dobór słów kluczowych:D

    @Lirael: nieźle, nieźle, ale musisz jeszcze potrenować, trzeba bardziej wyeksponować motyw siekiery i krwi, np. Psychopata z siekierą kontra bezbronna staruszka albo Celny cios psychopaty. Jutro w drodze do pracy kup Fakt i poczytaj nagłówki:D

    1. ~ zacofany.w.lekturze
      😀 Rozważam stosowanie gazy na usta w celu tłumienia prychnięć, parsknięć i innych dźwięków, zakłócających sąsiadom sen sprawiedliwych. 🙂
      Masz rację, moja propozycja nie do końca mieściła się w stylistyce. Tytuły z siekierą świetne – jeśli kiedyś zechcesz być redaktorem „Faktu”, napiszę list rekomendacyjny własną krwią. 🙂 Dodam, że weszłam na stronę internetową sugerowanego periodyku i rzeczywistość przeszła moje najśmielsze oczekiwania – nasze propozycje tytułów w porównaniu z prawdziwymi to kaszka z mleczkiem! 🙂

      1. @Lirael: Idź na całość i wzorem Prousta każ obić ściany i sufity korkiem:) Idealnie wycisza.
        Co do rekomendacji – chętnie przyjmę, zdaje się, że właśnie rekrutują:P

  12. A wyobrażacie sobie co by można z „Lalką” zrobić? „Wyleciał w powietrze: doprowadzony do samobójstwa przez niewierną arystokratkę” (choć Zacofany.w.lekturze na pewno osiągnąłby jeszcze więcej ze swoim talentem…). Albo z „Chłopów”… Już nawet nie wspomnę o „Mistrzu i Małgorzacie. 🙂

    1. ~ Ysabell
      Ciekawe, czy „Napiszę ogłoszenie o poszukiwaniu męża dla księżniczki” to była bezinteresowna oferta, czy raczej wiązała się ze słoną opłatą. 🙂 Potencjalnym kandydatom radziłabym ostrożność, bo księżniczki raczej zlecają kandydatom rożne trudne próby, bo mają problem z wyborem, a nie poszukują ich z desperacją za pomocą ogłoszeń drobnych. 🙂

      ~ zacofany.w.lekturze
      Daj znać z wyprzedzeniem, na kiedy ten list będzie Ci potrzebny, bo będę musiała się zgłosić do punktu krwiodawstwa. 🙂
      Pomysł Prousta z korkiem jest niezły. Gdzieś czytałam, że do pisania potrzebował też zapachu gnijących jabłek i to podoba mi się zdecydowanie mniej. 🙂
      A może by ten korek zastąpić milusim lawendowym futerkiem, efektownie pasującym do obszycia laptopa? 😀
      „Wypatroszona lalka…” z pewnością wywoła dreszcz emocji w potencjalnych czytelnikach, choć mogą się spodziewać opisu afery przemytniczej.
      Moje propozycje tytułów:
      Pracodawca podstępnie uwiódł guwernantkę! Szalona żona ginie w płomieniach.(„Dziwne losy Jane Eyre”)
      Ruja i porubstwo w lipieckim domu i zagrodzie („Chłopi”)
      Pożądliwość wobec wieloryba przyczyną tragedii („Moby Dick”)

      1. @Lirael: możesz sobie korek pomalować na lawendowo, nie widzę przeciwwskazań:) Tylko pamiętaj, że ponoć fiolety wywołują schizofrenię, natomiast różowości odstraszają pająki (to mądrość z serialu o poruczniku B.:)) „Pożądliwość wobec wieloryba” to tak brzmi biblijnie bardziej:P „Kto obcuje cieleśnie z wielorybem, na wieczne bytowanie w lekturze szkolnej skazany będzie”:D

      2. ~ zacofany.w.lekturze
        😀 Nie pamiętałam porad wnętrzarskich w „07 zgłoś się”, ale skoro były, bagatelizować ich nie sposób. Nie chcę narażać swojego zdrowia psychicznego i pozostanę przy tradycyjnym korku. 🙂
        Zgadzam się z Tobą, że zrewolucjonizowany tytuł „Moby Dicka” wywołuje skojarzenia biblijne, chyba nie do końca zgodne z zamiarami Melville’a.:)
        To może: Dramatyczny pościg za bestialskim waleniem?

      3. Co do „Chłopów” obowiązkowe wydaje się „Wywieźli ją na gnoju!” i „Wiejski samosąd”. 🙂

        A w ogóle, to jestem ciekawa, czy do Zacofanego.w.lekturze trafiają od wujka Googla jacyś ludzie w poszukiwaniu czegoś o kalesonach…?

  13. ~ Ysabell
    Gnoju zabraknąć nie może! 😀 Z pewnością przyciągnie żądną sensacji gawiedź. A już ten samosąd będzie wisienką na torcie! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s