Zaległości

Nie nadążam za wieloma rzeczami i w życiu i na blogu. Zazwyczaj mi to specjalnie nie przeszkadza, ale zaległości rosną… Ani się człowiek obejrzy i już zaczynają go z każdej strony przygniatać. A biorąc pod uwagę, że (1) nie zaprezentowałam nie tylko stosów świątecznych, ale też przedświątecznych, (2) blogosfera na nowy rok wybuchła wręcz wyzwaniami, (3) trafiłam na kilka ciekawych zapowiedzi wydawniczych, a na dodatek (4) powoli kończy się termin wyzwania świątecznego (więc wypadałoby coś zrecenzować), otrzymujemy 1+2+3+4=10, więc zaległości rosną, jak widać, w tempie zastraszającym…

Nadróbmy więc trochę z nich. Styczeń, jak to styczeń — po świętach trudno się na nowo przyzwyczaić do pracy, wirus jakiś lata w powietrzu, a na dodatek najlepsze książki zostały już wydane na święta. Znalazłam mimo tego trzy pozycje, które wydają mi się ciekawe:

Małgorzata Gutowska-Adamczyk „Mariola, moje krople…” — jedyna powieść, która zwróciła moją uwagę (czyżby zaczynały się spełniac moje życzenia noworoczne z poprzedniego posta?). Cukiernia pod Amorem tej autorki bardzo mi się podobała nie tylko ze względu na temat, ale też dzięki świetnemu językowi autorki. Mam szczerą nadzieję, że ta powieść jest napisana równie dobrze. Jeżeli tak, będzie to na pewno świetna lektura. Temat (prowincjonalny teatr w 1981) może być dodatkowym atutem, bo teatr bardzo lubię.

Wydawnictwo Świat Książki, informacja stąd.

Daniel Power (red.) „Rozkwit średniowiecza” — ja wiem, że na półkach zalega z dziesięć innych pozycji o średniowieczu, sporo pewnie lepszych od tej, ale tak sobie kombinuję, że może ta będzie trochę lżejsza od Panoramy średniowiecznej Anglii albo Europy 600-900. A może i nie, ale po prostu wygląda bardzo kusząco (widzieliście tę okładkę?), więc kto by się opanował…? Średniowiecze to moja ostatnio ulubiona epoka historyczna.

Wydawnictwo Świat Książki, informacja stąd.

Tony Horwitz „Podróż długa i dziwna. Drugie odkrywanie Nowego Świata” — znaleziona czystym przypadkiem, ale wcale nie wiem czy nie najbardziej kusząca ze wszystkich. Co działo się w Ameryce północnej pomiędzy Kolumbem a Mayflower? Mam nadzieję, że te prawie półtora wieku pustki  (w moim umyśle) wypełni ta książka. A że czytałam pozytywne opinie o Błękitnych przestrzeniach tego autora, a Terra incognita to ciekawa seria, mam nadzieję na kawał dobrej literatury.

Wydawnictwo W.A.B., informacja stąd.

Jako, że wyzwanie Znalezione pod choinką powoli dobiega końca, a natura nie znosi próżni, blogosfera książkowa wprost eksplodowała nowymi wyzwaniami czytelniczymi. Pozwólcie sobie przedstawić:

  • Barbara z Wrót Wyobraźni zaproponowała zabawę o nazwie Możesz więcej. Zadanie jest proste — przeczytać w 2011 roku więcej książek niż w roku ubiegłym. O ile więcej? A to już zależy od wybranego poziomu.
  • Padma z Miasta Książek zaprasza na nocne lektury Od zmierzchu do świtu. W wyzwaniu chodzi o czytanie książek z nocą w tytule ale też taki, w których akcji istotna jest ta pora doby. Można też czytać nocą i pozastanawiać się trochę nad takim czytaniem.
  • Mooly z Kartek Szelestu chce żebyśmy spojrzeli na świat Reporterskim okiem. Tym razem chodzi o czytanie reportaży i literatury faktu. Dla nielubiących ograniczeń: wyzwanie jest bezterminowe.
  • Karto_flana z bloga O moim czytaniu proponuje wyzwanie Bracie, siostro… rodzino. Tutaj zadaniem jest przeczytanie jednej książki o siostrach, jednej o braciach i jednej o dowolnych innych więzach rodzinnych.
  • Bujaczek z bloga Zapatrzona w książki zaprasza do Papierowego zwierzyńca. W wyzwaniu czyta się książki o zwierzętach i ze zwierzętami w tytule. Wyzwanie również nie jest ograniczone czasowo.
  • Kala z Mola książkowego przygotowała dla nas polską wersję wyzwania z Harukim Murakamim. Jeśli kogoś interesuje wersja angielska, do której też zapisało się kilka osób z „naszej” blogosfery, niech zajrzy tutaj. Cel jest prosty i oczywisty: przeczytanie choć jednej książki Murakamiego.
  • A kiedy już myślałam, że skończyłam to zestawienie, trafiłam na wpis Mooly, która zastanawia się, czy nie warto by stworzyć polskiej wersji wyzwania wschodnioeuropejskiego. Niektórzy polscy blogerzy również do niego zapisali się w wersji angielskiej.

Niezły zestaw, nie? A wszystko to odkryłam w styczniu, czyli w ciągu tygodnia. Na razie nie zapisałam się do żadnego z nich, ale może kogoś z Was zaciekawią. Zastanawiam się nad kilkoma, zobaczymy co przyniesie przyszłość. Najpierw jednak zakończę przygodę z wyzwaniem świątecznym.

No i jeszcze, wciśnięty smutno na koniec, stosik przedświąteczny. Takie oto książki przywędrowały do mnie jeszcze w grudniu:

Wszystkich, którzy nie czytają mojego bloga regularnie (jak możecie!) informuję, że kieliszek zamiast lampki występuje z okazji daty robienia zdjęć stosików, czyli 31 grudnia 2010 (zaczęliśmy tak koło 23:30), kiedy to przypada istotne do oblewania święto czyli nasza rocznica ślubu… A na stosie od góry:

1. Marta Kisiel „Dożywocie”. Książka, którą musiałam kupić, kiedy tylko się o niej dowiedziałam (tuż przed Wigilią). Opowiadaniem „Dożywocie” zachwyciłam się w zbiorze Kochali się że strach, a tym zbiorem opowiadań zachwyciłam się jeszcze w grudniu. Nie wszystkie są tak wspaniałe jak to pierwsze ale i tak książka dostała ode mnie 8,5/10, czyli jak na mnie bardzo wysoko.

2. Barbara Hodgson „Krynolinę zostaw w Kairze”. Nabytek okołomikołajkowy z okazji przeceny w Matrasie. Podtytuł brzmi „O pierwszych podróżniczkach”. Na razie obejrzałam wszystkie ilustracje (są cudne!) i troszkę zaczęłam czytać i wygląda bardzo apetycznie. Obszerna bibliografia, zdjęcia, mapy, drzeworyty, mnóstwo cytatów… aż szkoda, że taka to malutka książeczka.

3. John Curran „Sekretne zapiski Agaty Christie”. Mikołajkowy prezent od Męża, o którym (prezencia, nie Mężu) już tu pisałam, więc nie będę się powtarzać. Trochę rozczarował, ale jako fanka Agathy Christie nie żałuję zakupu, bo chcę mieć tę ksiażkę do częstego sięgania.

4. Robert M. Sapolsky „Dlaczego zebry nie mają wrzodów?”. Mikołajkowy prezent od rodziców (dziękuję, Kochani), a w zasadzie pół prezentu, na który składały się dwie książki. Jako, że musieliśmy się nim jakoś z Marcinem podzielić, a trudno było zrobić zdjęcie z dwoma połówkami książek, to mnie dostały się „Zebry…”, a Mąż zgarnął Rycerzy i mieszczan. Książka Sapolsky’ego nosi podtytuł „Psychofizjologia stresu” i jest na oko bardzo przystępnym podręcznikiem w amerykańskim stylu, czyli świetnym do czytania.

5. Norman Davies „Zaginione królestwa”. Wygrana w konkursie serwisu Lubimy Czytać, z której niesamowicie się cieszę. Bardzo lubię Daviesa, a teraz mamy już prawie komplet jego książek, które mnie interesują. Najnowsza mówi o państwach, które przestały istnieć. Spis treści bardzo różnorodny, styl Daviesa (jak zwykle) świetny. Mniam.

Tyle książek trafiło do naszego domu w grudniu przed świętami. Nie licząc, oczywiście, prezentów kupionych przez nas, których było chyba 12 (jeśli dobrze liczę). Z czego część była naszymi prezentami dla nas, znajdą się więc na kolejnym stosiku.

Z pozostałych zaległości w telegraficznym (niemal) skrócie: przeczytałam Zrób sobie raj Szczygła, który jest świetny i bardzo chcę go zrecenzować; przeczytałam Tajemnicę gwiazdkowego puddingu Christie, która jest bardzo dobrym zbiorem opowiadań i zrecenzuję ją do wyzwania podchoinkowego; wypożyczyłam ponownie od Ukochanej Matki Listy na wyczerpanym papierze i może uda mi się je zrecenzować, albo chociaż przesłuchać; chciałabym zrecenzować Dożywocie; dostałam na Gwiazdkę mnóstwo książek i chciałabym je przeczytać albo chociaż pokazać stosik(i), dotarł do mnie wędrowny Wędrowycz i trzeba go wyekspediować w drogę. Doba mi się kurczy!

Ale wiecie co? Fajnie jest mieć dużo książek, fajnie jest mieć dużo ksiażkowych zajęć i fajnie jest mieć dużo energii i być dobrej myśli. Chyba wyzdrowiałam…

Reklamy

6 myśli na temat “Zaległości”

  1. Fajnie jest mieć dużo książek! Genialne i krótkie podsumowanie;)
    Tą Kisiel to ja bym podkradł bez wahania…;)
    Na „Mariolę, moje krople…” też już jakiś czas zerkam i na pewno w ten czy inny sposób wejdę w jej posiadanie:)

  2. hoho 😀 „Dożywocie” z chęcią bym wzięła 🙂 a ilość wyzwań… mnie przestraszyła 😉 choć do 2 już się zgłosiłam, a jeszcze 2 mnie interesują…

  3. Przepiękne zdjęcie stosiku 🙂 Wszyscy takie piękne kompozycje tworzą, a ja ciupę te książki jedna na drugą i jeszcze potem wycinam, żeby jak najmniej wokół było widać, eh ;] Trzeba się poprawić!

    Na ‚Mariolę’ także niecierpliwie czekam – mam zaufanie do pisarstwa pani Małgorzaty i już zacieram ręce na kolejną jej powieść.

    I dzięki za skompletowanie wyzwań, chętnie się w paru pojawię 🙂

  4. O tym „Dożywociu” to już czytam na trzecim blogu i mam coraz większą ochotę 🙂

    A co do wyzwań, u mnie też dzisiaj o nich, na razie zapisałam się do dwóch nowych 🙂

    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s