Sandra Dallas „Klub perskich pikli”

Tytuł: Klub Perskich Pikli
Autor: Sandra Dallas
Tytuł oryginalny: Persian Pickle Club
Język oryginału: angielski
Tłumacz: Tomasz Bieroń
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Rok wydania: 2000
Seria wydawnicza: Kameleon
Ilość stron: 214

Słuchałam książki w formie audiobooka:
Nagranie: Zakład nagrań i wydawnictw Związku Niewidomych w Warszawie
Czyta: Daria Trafankowska
Czas: 7 godzin 50 minut

Jakiś czas temu skończyło się wyzwanie literackie „Amerykańskie południe w literaturze”. Ta książka od razu skojarzyła mi się z nim, choć akcja rozgrywa się niemal w samym środku USA: w stanie Kansas. Jak poinformowała mnie Wikipedia, Kansas składa się ze 105 hrabstw, klimat panuje tam podzwrotnikowy suchy (z dużymi różnicami temperatur między latem a zimą), roślinność preriowa, a główne miasta to Topeka, Wichita, Kansas City, Hutchinson, Lawrence. Akcja Klubu Perskich Pikli rozgrywa się w miasteczku Harveyville, w hrabstwie Wabaunseem niedaleko Topeki, wśród preriowej roślinności jakiegoś wybitnie suchego lata niedługo po zniesieniu prohibicji.

Ale dlaczego kojarzy mi się z wyzwaniem amerykańskopołudniowym? Klub Perskich Pikli opowiada o grupie kobiet z małego miasteczka, które dość regularnie spotykają się przy wspólnym szyciu patchworków*, dzięki czemu zbliżają się do siebie i stanowią dla siebie pomoc w trudnych chwilach. Sandrę Dallas porównuje się czasem do Fannie Flagg, rzeczywiście Klub może nieco kojarzyć się ze Smażonymi zielonymi pomidorami, tylko tam, gdzie u Flagg jest gotowanie, u Dallas znalazło się szycie. Jako że zdecydowanie wolę robótki ręczne od gotowania, słuchałam tej książki z dużą przyjemnością.

„Perskie pikle” to nazwa wzoru na tkaninie, którą jedna z bohaterek dostała od swojego męża. Było to wiele lat przed akcją książki, ale też sam Klub Perskich Pikli (który wziął nazwę właśnie od tej tkaniny) nie jest młody, wychował (i pochował) już co najmniej jedno pokolenie. Jeśli czyjaś matka była Pikielką, to i córka nią zostaje. W pewnym sensie klub ten jest podobny do angielskich klubów dla dżentelmenów —  przynależność do niego jest tradycją rodzinną, tajemnice nie wychodzą zeń na zewnątrz, zawsze można w nim spotkać przyjaciół i pocieszenie, a do tego jest wybitnie jednopłciowy. Co prawda w tym wypadku ta płeć to kobiety, ale co to za różnica?

Akcja książki skupia się wokół wydarzeń, które następują po przyjeździe do Harveyville nowej kobiety: Rita poślubiła niedawno Toma Rittera, który wraz  nią przyjeżdża na rodzinną farmę po tym, jak utracił pracę w mieście. Dziewczyna nie pasuje do wsi, nie nadaje się na żonę farmera, nie umie nawet szyć („Nigdy nie spotkałam kobiety, która nie umiałaby szyć. Żadna z nas nie spotkała.”), ale zostaje członkinią klubu, ponieważ są nimi jej teściowa i szwagierka, więc jakże mogłoby być inaczej…? Rita stara się przystosować do życia na farmie, ale najchętniej wróciłaby do dużego miasta. Marzy o zostaniu dziennikarką. Narratorka powieści, Quennie Bean, bardo pragnie się z nowoprzybyłą zaprzyjaźnić. Susza i kryzys wygnały z okolicy prawie wszystkich ludzi w jej wieku, pozostali tylko starsi i ci, którzy mieli własną ziemię (jak mąż Quennie).

Wydarzenia następują powoli i niespiesznie, ale w końcu znajdzie się i wykopany na polu trup, i nieślubne dziecko, i bandyta napadający w nocy na kobiety. Ale na pewno nie to wszystko jest w tej książce najważniejsze. Przede wszystkim to książka o przyjaźni (między kobietami, ale też między żoną i mężem), lojalności, zderzeniu dwóch środowisk („miastowa” Rita) i czekaniu na deszcz. Kansaska susza jest bezlitosna i wszyscy farmerzy co chwila wypatrują chmur i rozmawiają o prognozach pogody. Ich żony, córki i siostry tworzą swój odrębny świat, w którym rzadziej rozmawiają o pogodzie, a częściej o tym jak grzecznie dać odpór nielubianemu pastorowi (w sprawie patchworku na loterię) albo jaki film można obejrzeć w pobliskim miasteczku. A kiedy przyjdzie potrzeba, Klub Perskich Pikli potrafi pomóc swoim członkiniom. Pikielki mogą być spokojne. W końcu „nic tak kobiet nie zbliża jak szycie patchworku”.

Klub perskich pikli to książka o kobiecych problemach i kobiecej przyjaźni. Książka miła (choć nie zawsze wydarzenia w niej przedstawione są przyjemne), niespieszna, spokojna i ciepła. Ciepła nie tylko ze względu na wylewający się z niej upał kansaskiego lata (miła odmiana przy tej naszej wiośnie, która nie wie do końca czego chce), ale dzięki bohaterkom, Pikielkom, starszym i młodszym, trzem pokoleniom kansaskich kobiet, które dzięki wspólnemu szyciu nie tylko przyjemnie spędzają czas, ale też zyskują lojalne przyjaciółki.

Bardzo mi się podobało. Może nie jest to Fannie Flagg, którą uwielbiam, ale książka jest naprawdę sympatyczna. Słuchałam jej z prawdziwą przyjemnością. A jest to pewne osiągnięcie, bo moim zdaniem Daria Trafankowska zupełnie nie nadaje się do czytania jej i robi to źle. Za każdym razem, kiedy włączałam nagranie, irytowała mnie jej interpretacja. Ale tylko przez moment — już po chwili zanurzałam się w życie Harveyville, Kansas i zupełnie nie zwracałam uwagi na niedociągnięcia wykonania. Niemniej ze względy na panią Darię, książka leci pół oceny w dół**.

Z drugiej strony, cieszę się trochę, że Klubu słuchałam. Pogrzebałam trochę w necie i zauważyłam, że na okładce polskiego wydania jest napisane trochę za dużo. Ja bez tej okładkowej informacji miałam bardzo miłe zaskoczenie, może nie jakieś wielkie, ale na pewno bardzo się z niego cieszę. Nie polecam więc czytania blurba ani nawet opinii na biblionetce, jeżeli chcecie podchodzić do lektury bez żadnych oczekiwań co do fabuły. A moim zdaniem tak jest przyjemniej.

Na pewno polecam Klub Perskich Pikli wszystkim dziewczynom, które lubią robótki ręczne. Może się też spodobać tym, którzy polubili książki Fannie Flagg czy na przykład Boskie sekrety siostrzanego stowarzyszenia Ya-Ya.

Nie wiem jak odebraliby tę książkę panowie, ale jestem tego ciekawa. Może jakiś pan się skusi i podzieli swoją opinią?

Moja ocena: 7,5/10

* Uwaga dla panów i innych osób nieobeznanych z zagadnieniem: chodzi o zszywanie skrawków różnych materiałów (tutaj skrawków pozostałych z szycia innych rzeczy i już niepotrzebnych) według konkretnego wzoru, aby uzyskać efekty w rodzaju takiej kapy.

** Zupełnie odwrotnie niż wysłuchana po niej „Czytelniczka znakomita”, która dostała cały punkt więcej za mistrzowskie wykonanie Anny Seniuk.

Advertisements

Jedna myśl na temat “Sandra Dallas „Klub perskich pikli””

  1. Lubię książki o pięknie przyjaźni, solidarności i takim… swojskim życiu. Na pewno więc kiedyś ta pozycja trafi do moich rąk 🙂

    Chociaż ja akurat zdecydowanie bardziej wolę gotowanie, niż wszelkie robótki ręczne. Te sprawy pozostawiam mamie po szkole krawieckiej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s